autor || główna || zasilanie
dnia 2.marca.2007
W tłumie kroczę sama, a z-na-przeciwka idzie on. Zatapiam się w jego oczach, dławię się jego zapachem. Muskam dłonią jego dłoń. Mijam go bez słowa. Odwracam się uśmiechając do jego pleców i mało nie zabijam się o słup latarni...
something more? [4]
~~~

dnia 4.marca.2007
Gdyby wieczorem, w moich drzwiach stanął mężczyzna i spojrzał się tak, jak wczoraj spojrzał się na mnie hrabia, rozpłynęłabym się.
Ostatni raz spojrzał tak na mnie M. Tylko wtedy to nie była sesja.
klik
klik
something more? [2]
~~~

dnia 6.marca.2007
Zciągam kurz ze starych płyt. Alfabetyczny układ zdarzeń, alfabet kolejności zatapiania się w falę. Przypływ adrenaliny, podsufitne uniesienie, ekstaza. Każda nuta, każdy dźwięk i głos, za którym szaleją fanki w moim brzuchu jak na koncercie Presley'a. Każdy wyraz, każdy rym odbijający się echem w katedrze myśli.
Wszystko po to, by za moment zdjąć słuchawki, pożegnać półkę i wrócić do Aten, gdzie Sokrates wymusza na mnie dyskurs o podwaliny świata, a gdzie na dworze królowej Elżbiety Romeo znów pieje swoją nudną kwestię do Julii.
something more? [1]
~~~

dnia 8.marca.2007
wyrzuty sumienia mnie kiedyś wykończą.

nie mogę sie napatrzęc na tę płytkę Theriona. Mam kawałek tamtego miejsca [60°10'N 24°56'E].
something more? [2]
~~~

dnia 9.marca.2007
Gdybym chciała, zostałabym w samej bieliźnie i koszuli XXL.
Gdybym paliła, zapaliłabym papierosa.
Gdybym piła, napiłabym się lampki czerwonego wina.
Gdybym miała mężczyznę, spędziłabym z nim wieczór.
Gdybym moi rodzice wyszli wieczorem, mogłabym w spokoju robić sobie sesje.
Gdybym miała odwagę, wyszłabym w ciemną noc w samym płaszczu, bieliźnie, glanach i kapeluszu.
Gdybym chciała, zostawiłabym to wszystko i pojechała na północny- wschód.
Podobno wystarczy chcieć. Ale nie dam rady. Nie mam siły.
wyrzuty sumienia mnie zabiły.
Z wielkim hukiem łzy opadają na skąpaną w ciszy bawełnę koszulki.
something more? [5]
~~~

dnia 11.marca.2007
A kiedy przyjdę we wrześniu jako absolwent LO, przejdę się po starych murach szkoły, zobaczę to, co pan dyrektor wprowadził. I pójdę pod swoją ulubioną salę 217, gdzie poczekam na panią M., która jak zwykle pełna uśmiechu zawoła "SYSUNIA!".
Oj, będzie mi brakowało tej szkoły.
klick
Pe.Es. 30 notka. Idziemy się napić
something more? [1]
~~~

dnia 13.marca.2007
Czasem ma się tego wszystkiego dość. Ma się za półtora miesiąca egzamin dojrzałości, ma się napięcie przedmiesiączkowe, jest się kobietą i cierpi się z powodu braku drugiej połowy. I czasem cierpi się jak bohater romantyczny uganiający się za nieosiągalnym. I czasem chce się liczyć na osoby bliższe sobie. I jak się okazuje, można liczyć na siebie albo człowieka, który zrozumie[?]. A czasem nie chce się zawracać nikomu głowy z obawy o kolejne czepianie się o kompletną bzdurę. I czasem jest tak, że wystarczy załączyć coś melancholijnego, wypić herbatę i pomyśleć o tym, co się tak naprawdę kocha i na co na prawdę się liczy.
21czerwca.Stadion Śląski.Chorzów.Genesis.Tata.Ja.Collins.
something more? [2]
~~~

dnia 14.marca.2007
Nie wiem dlaczego, ale połączenie Kaczyńskiego z niemieckojęzyczną piosenką kojarzy mi się z albo PRLem albo Hitlerem. Nie rozumiem, dlaczego PiS[czy nasz rząd] stawia na te wszystkie mohery i starszych ludzi, zamiast budować nową Polskę z ludźmi młodymi. Bo trudniej? Bo są zbyt słabi?
Czemu z Hilterem? Prosz:
klik

Takie tam polityczne, ale zawsze Rammstein przyprawia mnie o dreszcze
something more? [2]
~~~

dnia 19.marca.2007
Rozbiłam lustro swojej egzystencji na miliony kawałków. Każde z nich odmienne ma zdanie, każde jest pewne i niepewne jednocześnie. Z każdej części przygląda mi się inna ja i inna decyzja, inna sugestia. I każda gapi się na mnie z wyrzutem, że nie słucham. A potem znów schodzą się w jedną całość i znów z miliona oczu robi się jedno wielkie lustro-ludzie.
I znowu się staram. A jest po co?

-Zdaje mi sie, że widzę.
-Gdzie?
-Przed oczyma duszy mojej.

something more? [4]
~~~

dnia 24.marca.2007
Złapałam Pana B. za rękę! Podobno do odważnych świat należy, bo ileż można stać w miejscu. Tłumaczyli? Może, ale do wszystkiego chciałam dojść w końcu sama, w swoim tępie. Opłacało mi się. Bardzo dawno nie bolała mnie twarz od śmiechu i dawno nie zasypiałam z uśmiechem. A jeśli to sen to niech nikt nie waży się mnie obudzić.

something more? [3]
~~~

dnia 25.marca.2007
Przerasta mnie rzeczywistość. Twarde lądowanie na deskach teatru zycia.
I dziwie się, jak łatwo mogę zapomnieć o człowieku, który był obok przez praktycznie całe moje dzieciństwo. I nie wiem, jakie mam mieć do Ciebie nastawienie po tym, co zrobiłeś, wujku
some kind of miracle.
something more? [3]
~~~

dnia 28.marca.2007
Czuję się jak cień normalnego człowieka. Jak młode drzewo targane wiatrem myśli, niepewności, żyjące w strachu, że zaraz wiatr może zabrać liście, połamać gałęzie. Boje się poranka, w który obudzę się i nie będę chciała wstać. A kiedy zabraknie mi sił to polegnę na placu boju z rzeczywistością. Już nawet nie chce opowiadać, tłumaczyć i rozmawiać z ludźmi, którzy próbują uznawać się za moich znajomych, może przyjaciół. Nie mam siły zdzierać maski tylko po to, że ktoś chce wiedzieć.
Ranem nie chce mi się wychodzić do szkoły, nie chce mi się siedzieć na okienkach, nie chce wracać do domu. Oderwaniem od rzeczywistości jest te kilka godzin spędzonych z Hrabią i to chyba jedyne co jeszcze mnie trzyma przy jakimś bycie.
miesiąc do matury.
something more? [8]
~~~







2018:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2017:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2016:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2015:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2014:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2011:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2010:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2007:
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń